Jak dbam o skórę w ciąży? :-)

bielenda4

Ciąża – czas totalnej metamorfozy ciała każdej kobiety. Pewnie nie raz zastanawiałaś się nad tym, jak bardzo zmieni się Twoje ciało oraz czy można całkowicie zapobiec powstawaniu ciężkich w wygnaniu rozstępów. Ja też się nad tym zastanawiałam dwa lata temu. W tej ciąży nie zastanawiałam się nad tym w ogóle, bo wiem, co mnie teraz czeka. I jestem na to przygotowana 🙂

Ile kobiet, tyle opinii. Pewnie niejedna z Was dbała o skórę brzucha i piersi maksymalnie, a i tak pojawiły się (piękne) pamiątki w postaci rozstępów. Niby ich nie lubimy, a jednak, gdy na nie patrzymy, pojawia się na naszej twarzy uśmiech, bo kojarzą nam się z pięknym okresem w naszym życiu. No i w tym momencie ja osobiście całkowicie o nich zapominam.

W pierwszej ciąży dbałam w szczególności o brzuch i boczki, totalnie przy tym zapominając o biuście! Nie wiem, czy tak ciężko było mi przyjąć do wiadomości, że on w końcu się pojawi i to nie całkiem mały 🙂 czy byłam skupiona wyłącznie na tym, aby zadbać o część ciała, której byłam pewna, że powiększy się x1000. Tak się stało. Smarowałam brzuszek od około 20 tygodnia ciąży, a o biuście przypomniałam sobie w 33 tygodniu, gdy pojawił się na nim on. Pierwszy rozstęp. Myślę, że wtedy na zapobiegawczą pielęgnację było już za późno. Efekt tego taki, że na brzuchu, który codziennie po kąpieli smarowałam cienką warstwą olejków nie mam pamiątek, natomiast na biuście mam ich całkiem sporo. Nie to, że ich nie lubię. Lubię.. 🙂 Ale nie muszą pojawiać się nowe.

W drugiej ciąży moje ciało zaczęło zmieniać się dużo szybciej niż w pierwszej. Brzuszek pojawił się szybciej, biust też wrócił do lubianych przeze mnie rozmiarów. Dlatego pielęgnację ciała także rozpoczęłam wcześniej, bo około 15 tygodnia ciąży.

bielenda1

Ilość kosmetyków, które zalegają w sklepach przywraca o zawrót głowy. Dlatego w ciąży zarówno pierwszej, jak i drugiej, postawiłam na naturalną pielęgnację olejkami. Z olejami przyjaźnię się już od kilku lat i stanowią one dla mnie podstawę całej pielęgnacji ciała. Używam ich do włosów, do twarzy, do biustu, brzuszka, na uda… gdzie tylko się da. Lubimy się 🙂

Moi ulubieńcy to olej ze słodkich migdałów, olej kokosowy, macadamia, a także masło shea. Uwielbiam je! Niestety skończyło mi się, a zamówione nowe opakowanie jeszcze do mnie nie doszło, dlatego nie ma go na zdjęciach 🙂

bielenda2

Moje ciało uwielbia olej ze słodkich migdałów! Sprawdza się idealnie. Moje włosy i skóra po prostu go kochają. Szybko się wchłania, ciało jest po nim jedwabiście gładkie. Ma bursztynową barwę, przyjemny, delikatny zapach, zawiera witaminę A, zestaw witamin B, a także witaminy D i E. Niewielką ilością olejku nanoszę na brzuch i biust i delikatnie wmasowuję. Stosuję po każdej kąpieli, 4-5 razy w tygodniu. Mój nr 1!

biel

Olej kokosowy chyba wszyscy doskonale znają, jednak olej olejowi nierówny. Miałam ich kilka, jednak żaden nie był tak idealny jak ten. Wchłania się błyskawicznie, a skóra po nim jest miękka jak skóra niemowlaka. Jedni stosują go w kuchni (idealny do smażenia), u mnie jednak ma swoje miejsce na półce w łazience już prawie 2 lata. Jest to olej nierafinowany, czysty, z pierwszego tłoczenia. Jest bogaty w witaminy z grupy B, witaminę C, E oraz kwas foliowy. Stosuję naprzemiennie z olejem ze słodkich migdałów, około 3 razy w tygodniu. Przyznam szczerze, że w pierwszej ciąży stosowałam go chyba częściej na brzuch, aniżeli olej ze słodkich migdałów. Efekt? Idealna skóra. Ma postać stałą, jednak pocierana porcja oleju w dłoniach błyskawicznie się rozpuszcza.

bielenda3

Olej macadamia otrzymuje się w wyniku tłoczenia orzeszków makadamii. Ma silne właściwości regenerujące, wygładzające i natłuszczające. Idealny do cery suchej, która potrzebuje natychmiastowego nawilżenia. Ja stosuję go około 1-2 razy w tygodniu. Często odrobinę oleju macadamia mieszam z masłem shea i niewielką ilość wmasowuję w skórę.

bielenda mama

Od kilku dni mam przyjemność testowania serii kosmetyków firmy Bielenda Sexi Mama. Póki co używałam tylko trzech produktów (tych na zdjęciu), w mojej kosmetyczce czekają jeszcze trzy inne, tak więc o nich później. Pierwsze wrażenie? Rewelacja. Kremy wchłaniają się błyskawicznie, są delikatnie chłodzące, każdy z nich o delikatnym, nie drażniącym zapachu. Dla mnie ważny był ich skład. Na szczęście się nie zawiodłam, gdyż kosmetyki tej serii nie zawierają sztucznych barwników, parabenów i alergenów. Są bezpieczne dla nas, kobiet w ciąży i mieszkańców naszych brzuszków 🙂 Stosuję codziennie rano na brzuch, biust i uda.

A jak Wy dbacie/dbałyście o skórę w czasie ciąży? Czy ta pielęgnacja przyniosła oczekiwany efekt? Podzielcie się swoimi doświadczeniami i informacją o produktach, których używacie/używałyście! 🙂

5 komentarzy
  1. Super post! Akurat jestem na etapie w którym zaczęłam zastanawiać się czym i co smarować aby uniknąć rozstępów. Trafione w 10! Biegnę do sklepu po olejek i sexi mamę
    Pozdrawiam!

  2. Jestem w 17 tygodniu i zaczęłam smarować używać kremów od samego początku 🙂 już przed ciążą miałam na pośladkach rozstępy nie wiadomego pochodzenia ( jestem szczupłej budowy, nigdy nie przytyłam i nie rosłam szybko) więc bardzo się boję że po ciąży będzie ich jeszcze więcej. Używałam kremu z Palmers lecz zaczął męczyć mnie zapach i zmieniłam teraz na Mamacare i jest przyjemniejszy. 🙂

    Właśnie startuję z moim blogiem, będzie mi bardzo miło jeśli odwiedzisz 🙂 Pozdrawiam
    http://fizjomatka.blogspot.com

  3. Używałam oleju kokosowego i olejku z migdałów a on jeszcze takiego kremu Palmers tylko on przynosił ulgę gdy moje skóra swedziała na potęgę ! Zero rozstępów, ale brzuch nie ten sam 🙂

Zostaw Komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.

Facebook