Budujemy dom! Nasze 3 koszmary, które się ziściły

Minęły 4 lata odkąd zapragnęliśmy wybudować dom! Wtedy były to tylko marzenia 20-parolatków, którzy ledwo co zaczęli swoją karierę zawodową i ledwo żyli od 1-go do 1-go, ale mieliśmy je. MARZENIE. I mimo, że często nasze plany i podejście do życia różnią się od siebie, marzenie o własnym domu było niezaprzeczalnie tym wspólnym, w tej kwestii rozumieliśmy się bez słów.

Pewnego zimowego wieczoru, w czasach, gdy mieliśmy trochę pod górkę, to marzenie się rozpłynęło. Stało się dla nas poza zasięgiem, czymś nie do zrealizowania w tym momencie. Wtedy mój mąż powiedział mi jedno zdanie, które tak bardzo zapadło mi w pamięci, że często wracam myślami do tego dnia i często opowiadam o tym naszym znajomym 🙂 Mój mąż przytulił mnie i powiedział:

„Obiecuję Ci, że Twoje 30-te urodziny będziemy świętować w naszym wymarzonym domu. I choćbym miał stanąć na głowie to sprawię, że to marzenie się spełni i tak będzie!”.

1 czerwca tego roku skończę 29 lat, więc ze łzami w oczach piszę, że… cholerka! Udało nam się!

Minęło 1,5 roku od czasu wbicia pierwszej łopaty i mamy to! Mamy stan deweloperski. Teraz złudnie wydaje mi się, że będzie już z górki… 🙂

Przez ostatnie kilkanaście miesięcy nauczyliśmy się tak dużo! Popełniliśmy kilka błędów, całość do tego stanu wyniosła nas finansowo dużo więcej, ano i budowa trwa dużo, dużo dłużej niż zakładaliśmy. Gdybyśmy zaczynali budowę domu bogatsi o te doświadczenia, które mamy teraz, to całe przedsięwzięcie byłoby nieco przyjemniejsze… 🙂 Dlatego dzielimy się z Wami tym, co byśmy zmienili, gdybyśmy mogli cofnąć czas.

projekt domu piętrowego

KOSZMAR 1.

WYBÓR ARCHITEKTA. Myśleliśmy, że zlecając indywidualny projekt domu będzie wszystko na tip top, elegancko, niczym nie będziemy musieli się martwić i nic nas nie zaskoczy. Przecież Architekt wie, co robi.

Jeśli zdecydujecie się tak jak My, na indywidualny projekt domu (co bardzo polecam), wybierzcie Architekta wartego wydania każdego grosza. Architekta cieszącego się nienaganną opinią wśród budujących. Najprawdopodobniej będziecie musieli dorzucić kilka stówek, ale biorąc pod uwagę koszt całej inwestycji to tak naprawdę początek kosztów. I być może na początku podana przez niego kwota sprawi, że włosy staną Wam dęba, to WARTO. Architekt z prawdziwego zdarzenia sprawi, że Wasz wymarzony dom będzie jeszcze piękniejszy, przestronniejszy i lepiej zaprojektowany, niż ten z katalogu, z którego inspiracją do niego przyszliście.

My, niestety, szukaliśmy na siłę oszczędności. Sprawdzone biuro architektoniczne po wstępnej rozmowie wyceniło nasz projekt domu na 9500zł. Wydało nam się to wtedy zbyt wysoką ceną i szukaliśmy dalej. Znaleźliśmy Architekta, który zapewnił nas, że za 7500zł zaprojektuje nam dom naszych marzeń, oczywiście wg naszych wytycznych. Twierdził, że wprawdzie studia skończył 2 lata temu, ale zależy mu na zdobyciu doświadczenia, że przyłoży się do naszego projektu jak nikt inny!

„Oho! 2000zł w kieszeni. Brawo My!” – tak wtedy myśleliśmy. Mylnie.

W tym miejscu musiałabym opisać naszą historię związaną z tym Panem, ale obawiam się, że zabrakłoby mi dnia. Podczas budowy okazało się, że projekt ma wiele, wiele błędów. Mieliśmy źle zaprojektowane schody, źle wyliczone obciążenia słupa na parterze, mamy wylanych 18(!) słupów betonowych, gdzie każdy słup to koszt, a po konsultacji z innym Architektem (już w trakcie budowy, więc de facto „po ptokach”), okazało się, że tak naprawdę więcej rzeczy jest do poprawki. Jednak to nie te wymienione przeze mnie pomyłki tego Pana były najgorsze. Najgorsze stało się, gdy Hydraulik przyszedł montować instalacje i powiedział nam, że się nie da. Jakie było nasze zdziwienie, gdy okazało się, że… absolutnie cały projekt hydrauliki na piętrze (mamy tam 2 łazienki) jest zrobiony ŹLE! Generalnie na tym etapie budowy nie ma sytuacji bez wyjścia, aczkolwiek poprawki i przeróbki kosztowały nas tak wiele czasu, nerwów i pieniędzy, że uwierzcie mi… ostatecznie wcale nie zaoszczędziliśmy 2k, a na poprawki wydaliśmy wiele, wiele więcej.

Piszę to w wielkim skrócie, wyłącznie ku przestrodze po to, abyście mieli oczy szeroko otwarte. Wybierzcie sprawdzone biuro projektowe.

KOSZMAR 2.

WYBÓR FACHOWCÓW. FACHOWCY vs „FACHOWCY” czyli…

„Weźcie se tego Pana Zbyszka” – mówili.

„Dyć fajny chłop z niego, dobrze Wam to zrobi” – mówili.

Kojarzycie program „Usterka„? Jestem pewna, że tak. I czasem mam wrażenie, że braliśmy w nim udział… Wiecie, w odcinku pt. „jak zrobić Inwestora w bambuko” 🙂

Na nasze szczęście mój mąż lubi budowlankę, interesuje się tym i zna się na rzeczy, dlatego kolejnym koszmarem było to, że myśleliśmy, że zlecając kolejne etapy budowy domu firmom z doświadczeniem, niespodzianki nas nie zaskoczą. I w tym momencie uśmiecham się pod nosem trochę szyderczo, bo czy nie tak właśnie powinno być?

Schody zaczęły się już na samym początku, gdy przyjechała do nas firma z Gdańska wylać płytę fundamentową, niby super polecana, jedna z najlepszych w Polsce (tak się reklamowali). Źle zrobili całą izolację przeciwwilgociową.

Gdy przyszła pora na dach totalnie chwilowo straciliśmy nadzieję na to, że cokolwiek zostanie zrobione od A-Z tak, jak powinno być. I o ile firma zajmująca się produkcją i montażem wiązarów dachowych nas nie zawiodła, to ekipa od położenia dachówki została zwolniona 3-go dnia i naraziła nas na kolejne poprawki i straty finansowe, które wyniosły 3k! A przecież są na rynku od 15 lat. Przecież zatrudniliśmy ich „z polecenia”…

Ostatnim smaczkiem był montaż okien. Budujemy dom energooszczędny, dlatego ten temat był dla nas bardzo ważny, bo wiemy, jak istotny jest PRAWIDŁOWY ciepły montaż okien. My to wiedzieliśmy – naczytaliśmy się na ten temat bardzo dużo, oglądaliśmy filmiki instruktażowe na yt. Byliśmy pozytywnie nastawieni, w końcu wybrana przez nas firma na Śląsku jest bardzo polecana, cieszy się w Internecie dobrą sławą, a Pani pracująca w Sekretariacie zapewniała nas na śmierć i życie, że okna zostaną zamontowane w sposób bezbłędny. Szkoda, że ekipa świeżo zatrudnionych przez tę firmę montażystów nie miała zapewnionych żadnych szkoleń, bo jakie było nasze zdziwienie, gdy z uśmiechem na twarzy przyjechaliśmy na budowę obejrzeć postęp prac, a tam na pierwszy rzut okazało się, że nasze piękne, 3,6m okno HS ważące ponad pół tony (!) zostało posadzone na 4 delikatnych kątownikach…, które do kupienia są w każdym sklepie budowlanym za około 1zł! Montaż większej ilości okien pozostawiał wiele do życzenia i firma była na budowie aż na 3 (!) poprawkach.

Jak temu zapobiec? Nie wybierajcie firm z bardzo daleka, których pracy nie jesteście w stanie obejrzeć na innej budowie na żywo. Zaczęliśmy stosować taką praktykę dopiero przed tynkami i wylewkami, byliśmy na innych budowach obejrzeć, jak aktualnie przebiegają prace. Nikt nie miał problemu z tym, abyśmy przyjechali, porozmawiali, podejrzeli ich pracę czy nawet sprawdzili, czy jest równo. Jedna ekipa została przekreślona od razu, gdy zobaczyliśmy jak tynk jest krzywo położony, a oni szli w zaparte, że prosto przecież jest 🙂 Na pozostałych się nie zawiedliśmy, mimo, że tynkarze też musieli zrobić u nas poprawki, to finalnie możemy stwierdzić, że wykonali dobrą pracę na naszej budowie. Jeśli chodzi o wylewki anhydrytowe to w 100% bez zastrzeżeń. Jestem pewna, że gdybyśmy wcześniej obejrzeli na żywo pracę montażystów okien, czy dekarzy, nie zatrudnilibyśmy ich.

A jeśli sami chcecie pogłębić wiedzę na temat budowy domu, na początek polecam Wam bardzo filmiki na yt Łukasza Budowlańca.

KOSZMAR 3.

KOSZTY $.

1,5 roku temu, gdy zaczynaliśmy budowę domu moglibyśmy przysiąc, że zmieścimy się w określonym budżecie, przecież wszystko obliczyliśmy. Niestety biorąc pod uwagę fakt, że po drodze spotkało nas całkiem sporo nieprzyjemności i poprawek wiążących się z dodatkowymi kosztami oraz kilku rzeczy, których nie wzięliśmy pod uwagę ziścił się nasz koszmar numer 3, czyli przekroczenie założonego budżetu o 20%, a gdzie tam koniec budowy.

Jestem ciekawa Waszych historii, czy i u Was jakiś koszmar związany z budową domu lub kupnem mieszkania się ziścił?

xo, Viola

19 komentarzy
  1. Skąd ja to znam, u nas tez ciagle coś jest nie tak.. miało być szybko i sprawnie a już budujemy się 2 rok. A te filmiki na you tubie tez polecamy, widzieliśmy chyba wszystkie. Powodzenia!

  2. Piękny dom. 🙂 u nas tez już budżet przekroczony a dopiero SSO Kochana przepraszam ze pytam ale budujecie za gotówkę czy braliście kredyt? Bo tez się zastanawiamy ale troszkę się boimy tego kroku :/

    1. Dziękuję! 🙂 Braliśmy kredyt tylko na SSZ (niestety duży dom-duży koszt, ale apetyt rósł w miarę jedzenia).. Też baliśmy się tego kroku, dlatego celowo wzięliśmy tylko część sumy na 10 lat. Zostało nam 8, to brzmi mega optymistycznie! Teraz już budujemy z bieżących środków, dlatego sami jesteśmy przerażeni faktem tego, kiedy wszystko będzie na tiptop 😀 Pewnie, jak skończymy piętro, to już parter będzie do roboty:) Powodzenia!

  3. My jesteśmy w trakcie zamykwnia stanu deweloperskiego. Ekipq ktota robi wykończenie deweloperskie jest sprawdzona i mąż widziwł ivh pracę już przed zatrudnieniem ich.
    Ale developer ktory budował nasz dom spartaczyl większość ścian bo są ktzywe na tyle że musieliśmy podwieszać sufit e kuchni i sypialni .
    Powodzenia i spełnienia marzeń Viola . Fajnie się to czytało

    1. Dziękuję! 🙂 Niestety, ale ja jeszcze nigdy nie słyszałam, aby ktoś kupił dom od dewelopera i miał wszystko na cacy. Znajomi, którzy kupili dom 2 lata temu (też w stanie deweloperskim) nie dość, że też mieli krzywe ściany, to do dnia dzisiejszego walczą z grzybem… 🙁

  4. Znam ten temat bo jako budowlaniec przyszło mi się z tym nieraz zmierzyć. Wiem też jak wygląda oszczędzanie na inwestorach bo zajmowałam się wyszukiwaniem najtańszych materiałów i kombinowaniem jak się tylko da, żeby obejść to co zostało napisane w specyfikacji. Myślę, że to taka mentalność po trochu, a po trochu realia, z którymi przychodzi się zdarzyć firmom budowlanym. Jedno jest pewne wolę prowadzić firmę taka jak prowadzę niż budowlaną. To nie jest na moje nerwy 😉 Teraz sami robimy remont generalny i nawet jak się ma jakieś doświadczenie w branży to niestety wszystkiego nie da się przewidzieć. Także nie martw się tym, tylko skupiam na tym, że za niedługo będziesz miała swój wymarzony dom. Powodzenia:)

    1. Kochana moja to Ty przekwalifikowałaś się o 180*! Wow! 🙂 Dziękuję i Wam życzę powodzenia! I mam nadzieję, do szybkiego ponownego zobaczenia 🙂

  5. Muszę powiedzieć, że super się ciebie czyta. Na luzie, lekko, naprawdę czekam na więcej takich postów. My dopiero planujemy budowę domu, ale całe szczęście mój teść jest budowlańcem. Projekt mamy już wybrany z tych gotowych Z140. Powodzenia!!!

  6. Bardzo ciekawie piszesz. Pisz częściej. A co do budowy to chyba nie ma osoby ktora by na pewnym etapie nie miala jakis problemow. Teraz przed Wami wykańczanie co tez wiele nerwow kosztuje. Moim zdaniem mino tylu problemow ktore opisałas I tak idziecie jak burza.

    1. Dziękuję,bardzo mi miło! Wizją wykończeniówki jestem jednocześnie podekscytowana jak i prawdziwie przerażona.

  7. Oj znam ten ból, my już mieszkamy,ale mówi się, że dopiero za 3 budową dom jest wymarzony i wszystko w nim gra 😉 my nie dość , że musieliśmy dobierać kredyt to jeszcze i tak wiele nie zrobione tzn gora i wokolo domu, ale wszystko z czasem, co do partactwa to nie chce sie wypowiadac za duzo nerwow na to stracilam 🙂

  8. Jestem na etapie budowy sso i nabawiłam się pełnoobjawowej nerwicy. Z doskonałą precyzją dostrzegam każdy szczegół, który nie został zrobiony tak jak powinien. Odczuwam lęk, że dom się zawali. Czuje, że nic nie jest tak jak chciałam, mimo 100% mojego zaangażowania w budowę. Nie wiem jak dotrwam do końca, a podobno im dalej tym gorzej. Dom już wystawiłam na sprzedaż w cenie kosztów, ale nikt nie uwierzy, że tyle wydaliśmy, więc szanse sprzedaży praktycznie żadne. Jedynym pocieszeniem i terapią jest dla mnie możliwość uprawy własnych roślin na mojej pięknej działce. Drugi raz jednak nie zaczęłabym budowy, wolałabym zamieszkać w domku holenderskim albo przyczepie kempingowej na tej działce lub kupić mieszkanie z ogródkiem.

  9. Oj tak, podstawa to współpraca z odpowiednimi ludźmi. Nie ma błędów – nie ma poprawek, bynajmniej aż tylu. Gorzej jak nam się odmieni już podczas budowy, no ale tutaj można już mieć halo wyłącznie do siebie 🙂 Mimo wszystko warto to przeżyć, by później cieszyć się spełnionym marzeniem 🙂

Zostaw Komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.