Kobieta – Mama i jej nieskończone możliwości :) cz.1

A raczej niekończąca się energia – to tak nawiązując do tematu 😀 Przygotuję dla Was posty o tym, jak to jest z dwójeczką. No wiecie, czy da się ogarnąć, bo głównie o to mnie pytacie. DA SIĘ! I co więcej, mi sprawia to przeogromną przyjemność i codziennie powtarzam, że Wiktor był po prostu brakującym elementem naszej życiowej układanki. Dopełnij i scalił naszą rodzinę jeszcze bardziej, popchnął nas do działania, do podjęcia kolejnych ważnych decyzji. Napiszę dwa oddzielne posty, aby w każdym było krócej i na temat. Ale od początku – dosłownie 🙂

Bardzo chcieliśmy drugie dziecko i chcieliśmy, aby nie było między nimi dużej różnicy wieku. No bo „będą się razem bawić„, „zawsze będą się razem trzymać” i tak dalej 😀 Jednak słowa i plany to wciąż tylko słowa i plany. Gdy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym, który robiłam, gdy moje malutkie, roczne dziecko bawiło się w pokoju obok z tatą, o mało oczy mi z orbit nie wyleciały. Ale to z radości! No, może było 50% radości i 50% przerażenia 🙂 Szczerze? Okres ciąży z niespełna 1,5 rocznym dzieckiem był zdecydowanie większym wyzwaniem dla mnie. Nie wiem jak Wy, ale ja miałam tym razem sporo ciążowych dolegliwości i z niecierpliwością czekałam na marzec… 🙂

Zastanawialiśmy się nad tym, czy po powrocie ze szpitala maluch wręczy starszakowi jakiś prezent z okazji pojawienia się w jego życiu, zajęcia jego pokoju, 80% uwagi mamy i 50% uwagi taty 😀 Doszliśmy do wniosku, że to dobry pomysł, tylko co by mu tutaj kupić… samochodzik? mini koparkę? motor? Śmiałam się wtedy, że jemu to ewentualnie reklamówkę jednorazową z Lidla za 0,19gr, bo wtedy to był hit. Ostatecznie stanęło na czymś mega zakazanym. Wiecie, skoro rodzice nie pozwolą, a Dzidziuś pozwala, to musi być z niego spoko gość! U nas totalnie zakazane były kinder czekoladki, na których widok Michasiowi oczy wypadały z orbit jak mi, gdy widzę ogromny kawałek czekoladowego BROWNIE 😀 Tak więc po powrocie ze szpitala maluch obdarował Michasia dużą paczką tego zakazanego owocu (no tak, z owocem nie ma to nic wspólnego:D) iii… na reakcję nie musieliśmy długo czekać. Chciałoby się krzyknąć „sprzedany!”. Maluch został obdarowany tysiącem buziaków i przytulasów. Misja wykonana! Czy muszę pisać, jakie uczucia we mnie wtedy szalały? Byłam wzruszona i dumna widząc Michasia całującego w czółko nieco ponad 3,5kg dziecko. Naszego nowego członka rodziny… Witaj kochanie <3

O.K. w tym miejscu się zatrzymam dzisiaj, a w następnym poście będę kontynuować opowiastkę. Tak wyglądał początek naszej wspólnej drogi… 🙂

Mamusie, co sądzicie o upominkach od maluszka dla starszaka? Opinie są podzielone, jak zawsze, gdy chodzi o temat „dziecko” …😀 U nas jak widzicie powitanie z takim akcentem bardzo się sprawdziło:-)

*do wpisu zmotywował mnie producent wózków Quinny (na zdjęciu wózek z kolekcji ZappX, model Zapp Flex Plus). Biorę udział w konkursie organizowanym przez Quinny Polska. Dostałam od Was naprawdę sporo komentarzy i prywatnych wiadomości z pytaniem o ten wózek, niestety miałam go tylko pięć dni, z czego trzy dni padał deszcz i mieliśmy tylko dwa na rzeczywistą jazdę próbną 😀 Mam nadzieję, że wkrótce będę miała okazję napisać Wam więcej, niż na IG. Trzymajcie kciuki! #NieskończoneMożliwości z #QuinnyPolska i #ZappX

EDIT:

Ps. Czy zdjęcia w tym poście są ostre? Jak je widzicie? Na komputerze mam je ostre jak żyletki – najwyższej jakości, a w poście wyglądają FATALNIE! Dlaczego tak się dzieje, ktoś pomoże? 🙁

3 komentarze

Zostaw Komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.

Facebook