Karmię wszędzie. I kropka.

Karmienie piersią to temat rzeka. Jest tyle przeróżnych zagadnień z nim związanych, że chciałabym poruszyć najlepiej wszystkie na raz, ale tak się nie da, bo powstałby jeden wielki chaos. Pomyślałam więc, że stworzę kilka wpisów, zaczynając od dzisiejszego, w którym poruszę temat karmienia piersią w miejscach publicznych.

Pamiętam dwie sytuacje, które zdarzyły się dzień po dniu, gdy Michał miał 3 miesiące, a my wybraliśmy się na wycieczkę z okazji naszej pierwszej rocznicy ślubu. Pomyśleliśmy, że weekend we troje nad jeziorem będzie świetnym pomysłem. I był. Pogoda była przepiękna, woda w jeziorze przyjemnie chłodna. Było błogo. Do momentu w którym maluch obudził się spragniony, co dawał znać tak jak tylko potrafił, czyli głośnym płaczem. Mieliśmy rozłożony koc w cieniu, pod drzewem. Jednak ludzi na plaży było sporo, a do pokoju hotelowego mieliśmy jakieś 300m. Nie wiedziałam czy pędzić czym prędzej nakarmić go do pokoju, czy nakarmić go „tu i teraz”, szybko więc spytałam męża, co zrobić, czy WYPADA nakarmić go tutaj, na plaży?! Mój mąż wtedy zdębiał, bo to pytanie wydało mu się wybitnie głupie. Odpowiedział:

Wiola, o co Ty mnie w ogóle pytasz, dziecko płacze, weź go nakarm
i nie przejmuj się niczym
„.

Odwróciłam się więc plecami do tłumu ludzi, niezdarnie (jak to w stresie:D) próbowałam osłonić nas pieluszką tetrową i najdyskretniej jak tylko potrafiłam, z rumieńcami na twarzy zaczęłam go karmić. Nastała cisza… Dziecko szczęśliwe! Ta opowieść jednak nie ma szczęśliwego happy endu, gdyż to, że nakarmiłam go w miejscu publicznym, mimo tego, że nie było widać ani centymetra mojego gołego biustu, spotkało się z krytyką. Kogo? KOBIETY Z DZIECKIEM! Kobieta ta przechodząc za moimi placami ze swoim synkiem burknęła do męża niby dyskretnie, a jednak tak, że większość plażowiczów słyszało:

Te smarkule to w ogóle wstydu nie mają!!! Jak można dziecko karmić wśród innych ludzi, może gołą dupe niech jeszcze wystawi„.

Był to jeden z niewielu momentów w moim życiu, gdy mnie zatkało. Wtedy było mi, młodej mamie, zwyczajnie wstyd, bo myślałam, że zrobiłam coś nieodpowiedniego. Ale dzisiaj wiem, że to jej powinno być wstyd!

Drugiego dnia, podczas obiadu w restauracji początek historii był podobny. Michaś się przebudził, na domiar wszystkiego dostał czkawkę. Nie wiem jak Wasze dzieci, ale mój pierworodny wybitnie czkawki nie cierpiał, dlatego też (mając w pamięci nieprzyjemne doświadczenia dnia wczorajszego) kompletnie nie wiedziałam co mam zrobić. Chciałam pójść nakarmić go do samochodu, ale na dworze było 36 stopni! Rozpłynęlibyśmy się…W tym momencie mój mąż podszedł do kelnera i poprosił o zmianę stolika na stolik w bardziej ustronnym miejscu. Wszystkie zajęte. Krzyk małego dawał o sobie znać coraz bardziej, więc totalnie zmarnowana wyjęłam z torebki pieluszkę i karmiąc, „ukryłam” go pod nią niezdarnie. W tym momencie do restauracji weszła para starszych ludzi, przemiłe małżeństwo. Słowa, które ta kobieta wypowiedziała w moją stronę zostały w mojej pamięci do dzisiaj i to ona dała mi ponowną wiarę w ludzi i w to, że karmienie piersią w miejscu publicznym nie powinno nikogo gorszyć. Ta Pani podeszła do nas i powiedziała:

„Jaki piękny widok! Zobacz, Adam, Pani ma pod pieluszką dzidziusia i go karmi. Jak się nazywa? Michaś, bardzo ładnie! Droga Pani, nie ma się czego wstydzić (dopowiedziała widząc moje skrępowanie na twarzy), ja karmiłam synów po 3 lata. Przepięknie. Przepięknie!”

Uśmiechnęli się do nas szeroko i odeszli do swojego stolika. Było mi po prostu przemiło. Jej słowa podniosły mnie na duchu jak żadne inne. Na dokładkę, kilka chwil później obok nas przechodziło młode małżeństwo z małą córeczką w wózku. Dziewczyna obdarowała mnie uprzejmym spojrzeniem oraz pięknym uśmiechem. Jak matka matkę. Bez wulgarnego spojrzenia, bez przykrych słów. Można? Można! Był to moment w którym zrozumiałam, że to nie ja powinnam się wstydzić tego, co moje dziecko robi zasłonięte pieluszką. Ludzie wiedzą, jednak niech wstydzi się ten, co patrzy wrogim spojrzeniem.

Te dwie historie są historiami sprzed dwóch lat, jednak doskonale je pamiętam. Nie wiedziałam wtedy, że są na rynku dostępne specjalne chusty do karmienia piersią, dlatego też ukrywałam malucha pod tetrową pieluszką, co nie zawsze było takie proste. Pieluszka często się zsuwała, musiałam dbać o to, aby „okienko” było nienaruszone cały czas:-)  Dzisiaj jestem bardziej doświadczoną mamą. Mojego 2,5 miesięcznego syna karmię wszędzie i się tego nie wstydzę. Nie mam powodu do wstydu. Jednak muszę tutaj zaznaczyć, że nie należę do mam, które wywalają przysłowiowego „cyca” i mają w nosie wszystko i wszystkich, jednak do toalety chodzić nakarmić syna NIE BĘDĘ 🙂 Zawsze staram się to robić w sposób najbardziej jak tylko potrafię dyskretny, a pomaga mi w tym wyżej wspomniana chusta do karmienia. Nie muszę już martwić się o to, że chustę zdmuchnie wiatr, albo gdzieś się podwinie. Teraz karmienie piersią w miejscach publicznych jest dla mnie jeszcze bardziej komfortowe i wiem, że dzięki takiemu wynalazkowi jak ta chusta, nie przyprawię o złości (a może mdłości?:)) osób, które takiego sposobu karmienia noworodka nie tolerują. A uwierzcie mi, że jest ich mnóstwo.

Mam nadzieję, drogie mamusie, że moja historia pozwoli Wam nie czuć się niekomfortowo, gdy Wasze dziecko zgłodnieje, a jedynym rozsądnym i wygodnym dla Was miejscem będzie miejsce przy stole w restauracji, bądź ławka w parku. Moja znajoma kiedyś powiedziała mi tak:

„Przecież mogą chyba (matki) nakarmić dzieci przed wyjściem z domu,
co cyca nie będą wywalać na środku drogi?!”

Mogą. I karmią. Mimo, że w sekundzie krew mnie zalała, odpowiedziałam kulturalnie, że nie zawsze jesteśmy w stanie przewidzieć wilczy apetyt naszych dzieci.

Jestem ciekawa, drogie mamy, jak Wy radzicie sobie w takich sytuacjach. Macie swoją historię na temat karmienia piersią w miejscu publicznym? Spotkałyście się kiedyś z krytyką?

PS. Już za 2 dni wrzucę na bloga kolejny post w którym opiszę Wam moje szpitalne początki karmienia piersią. Będzie również konkurs w którym 3 mamusie wygrają taką chustę do karmienia i nie tylko! Szczegóły wkrótce 🙂

17 komentarzy
  1. Wow… aż ciężko uwierzyć że matka matce….przykre to, jednak mam wrażenie że świadomość kobiet jest coraz większa i problem mam nadzieję mniejszy 🙂 przekonam się wkrótce. Właśnie dzięki takim wpisom kobiety przekonują się do karmienia w miejscach publicznych! Brawo!

  2. Kurcze wydaje mi się, że u mię ta chusta się nie spisze bo to tak jak bym czymś przykryla mała. Chyba jej to nie podpasuje jak nie będzie mnie widzieć. A co z dostępem tlenu?

    1. Ta chusta jest bardzo cieniutka, przewiewna, dzieciaczek na pewno się nie „przegrzeje”. A sposobów w jaki przykryjemy nią dziecko jest pewnie kilka. Kto jak nie mama wymyśli najlepszą pozycję do karmienia 🙂

      1. Dokładnie kochana, jest cieniutka i przewiewna 🙂 Dodatkowo łatwo odchyla się przy szyi, akurat moje zdjęcie tego nie odzwierciedla, ale maluszkowi nic nie grozi :-)))

    2. Chusta bardzo łatwo się odchyla przy szyi, niestety moje zdjęcie tego nie pokazuje, gdyż Wiktor mega się kręcił, a mąż szybko cyknął co miał cyknąć… 😀 Dostęp tlenu jest, dodatkowo chusta jest delikatna i przewiewna. Na szczęście u mnie nie ma problemu z karmieniem pod chustą bądź pieluszką, a Ty pod pieluszką próbowałaś? Córeczka protestowała?

  3. Mi zostało juz tylko 3tyg do przyjścia na świat mojego kasztanka. Będę młodą mamuśką, ale juz od 15roku zycia marzylam o dziecku. Sa rozne kobiety ale zawsze bylam pewna ze ta ktora juz miala okazje zaznac, pierwsze ruchy dzidziusia w brzuchu, pierwsze usg, bicie serduszka, moment kiedy klada dzidzie poraz pierwszy na jej sercu i juz sa razem, pierwsze jego ssanie piersi, ze te kobiety, mamy, sa ze soba w pewien sposob zjednoczone, rozumieja sie bez slow, i wiedza ze ciąża to stan najpiekniejszy dla kobiety ( nawet jezeli wymiotujesz dzien w dzien przez 5 miesiecy albo i dluzej) , wiedza jak wazne dla mamy i dziecka jest bliskosc itd. Ale odkad jestem w ciazy zrozumialam ze nie wszystkie, nie wszystkie kobiety sa stworzone do rodzenia dzieci, i nawet jezeli maja te dziecko to jeszcze o NICZYM nie swiadczy. Zimna s*ka zawsze bedzie zimną s*ką. Ja co prawda jeszcze nie doswiadczylam przykrej sytuacji z „cyckiem” ale bylam w sytuacji gdzie doszlo do sprzeczki miedzy moim mezem a mezem jakies laski ( potem sie okazalo ze ma corke). Jej facet chcial sie bic z moim. Podeszlam do niej, jak kobieta do kobiety. Proszac zeby zabrala meza, plakalam, blagalam i uslyszalam jedno ” spier*dalaj, wcale mnie nie rusza twoj brzuch i to ze jestes w ciazy” powiedziala to mama…. Dobrze ze nie zrezygnowalas z karmienia piersia w miejscu publicznym przez jakas durna babe! :*

    1. Kochana! Na początku chciałam Ci serdecznie pogratulować Twojego „kasztanka”, przed Tobą piękne chwile! 🙂 To piękne co napisałaś o byciu młodą mamą, podziwiam Cię całym sercem <3 A historia, którą tutaj opisałaś, jest bardzo przykra... przykro mi, że doświadczyłaś takiego chamstwa i to ze strony innej kobiety! 🙁 Trzymaj się cieplutko i życzę powodzenia za 3 tygodnie!!! <3

  4. jestem mam 3 tygodniowego synka 🙂 mieszkam w holandii. bylismy jak maluszek mial dwa tygodnie nie cale i obudzil sie do jedzenia. a w restauracji pelno ludzi usiedlismy przy wolnym stoliku ktory byl praktycznie na srodku . wszystkie ubogie stoliki byly zajete. moj maz mowi nie krepuj sie daj mu ,,cycka,, wzielam maluszka i nakarmilam. widzialam spojrzenia kobiet takie jak by mieli na mysli co ty kobieto robisz. druga sytuacje mialam jak bylismy na kontroli w przechodni gdzie to przechodnia dla noworodkow. po kontroli malutkiemu pic sie chcialo i dalam mu cycka obok przy przewijaku byla kobieta z corka i zwrocila mi uwage ze powinnam miec mleko w butelce ze nie wypada w publicznych miejscach dawac piers. zapytalam z irotacja SLUCHAM?? kobieta nic . gdzie za dwie sekundy jej dziecko plakalo. patrze co ona zrobi . i wciskala jej smoczka i mowi cicho badz.

    ja juz nic nie mowilam tylko sobie pomyslalam no glodnemu dziecku dac smoczka. chyba zeby ten plastik ssal i sie najadl.
    Uwazam ze karmienie piersia jest czasem wyjatkowym i matka matke powinna zrozumiec. a nie zwracac uwage ze to nie wypada.

  5. A czy mogłaby Pani powiedzieć skąd jest ta konkretna chusta ? Jestem mamą od dwóch tygodni, to moje pierwsze dziecko, bardzo lubie karmić swojego maluszka, jednak nie ukrywam, że karmienie w miejscu publicznym jest jeszcze narazie dla mnie krępujące, boje się , że właśnie mogę spotkać się z negatywna uwagą od kogoś, walczę z tym i bardzo chce karmić w miejscach publicznych dlatego chętnie zakupie taka chustę 🙂 Pozdrawiam serdecznie 🙂

  6. Cudowna historia! Przyznam, że zawsze spotykałam się z tym negatywnym podejściem do tematu karmienia piersią w miejscach publicznych. To pokazuje tylko, jak życie innych obchodzi nas bardziej, niż to, co się dzieje w naszym. Totalnie zero zrozumienia. Dobrze, że jeszcze są ludzie, którzy uśmiechną się albo powiedzą coś miłego. Jednakże zastanawiałam się, czy ubrania dla mam karmiących są same w sobie na tyle dyskretne czy trzeba jeszcze taką chustę zakupić? Przyznam, że mnie też oburza, a wręcz dziwi takie negatywne nastawienie do osoby, która nie dość, że próbuje zachować dyskrecję podczas karmienia to jeszcze spotyka się z komentarzami matek z dziećmi. Absurd! Ale cieszę się, że masz to za sobą i wiara w to, że jeszcze są ludzie, którzy tolerują tego typu czynności w miejscu publicznym została przywrócona. Pozdrawiam! 😉

  7. Doskonale znam ten problem. Sama walczyłam ze złowrogim spojrzeniem innych ludzi. Polecam liść melisy dla tych nerwusów! Karmimy nie dlatego, żeby kusić mężów innych kobiet, tylko dlatego, że dziecko jest głodne! Czy to tak ciężko pojąć??

Zostaw Komentarz

Twój adres e-mail nie będzie opublikowany.

Facebook